Prószy śnieg i skrzypi pod butami. Na Słobódce w Daugavpils stoi krzyż – świadek wydarzeń sprzed ponad wieku. Wokół niego gromadzą się ludzie: dyplomaci, żołnierze, przedstawiciele polskiej społeczności. W ciszy słychać tylko trzask zniczy i szelest flag. To tu, 3 stycznia, odbywa się uroczystość upamiętniająca wyzwolenie Dyneburga z rąk bolszewików.
„To nie jest tylko historia – to nasza tożsamość” – mówi jeden z uczestników, trzymając biało-czerwony wieniec. Obok stoją chargé d’affaires Ambasady RP w Rydze Tomasz Szeratics, Prezes Związku Polaków na Łotwie Peteris Dzalbe, przedstawiciele 34. Batalionu Gwardii Narodowej z dowódcą majorem Valerijsem Baranovskisem oraz członkowie Stowarzyszenia Pamięci gen. Pēterisa Radziņša. Po uroczystości w Domu Polskim odbywa się spotkanie poświęcone pamięci generała – stratega, który współtworzył plan operacji „Zima”.
Styczeń 1920 roku. Temperatura spada do −35 °C, Dźwina skute lodem. Polskie i łotewskie oddziały, dowodzone przez gen. Edwarda Rydza‑Śmigłego, ruszają do ataku. Po kilku dniach walk Dyneburg jest wolny. Polska wystawia 30 000 żołnierzy, Łotwa – 10 000. To nie tylko militarne zwycięstwo – to początek partnerstwa, które przetrwało próbę czasu.
Dziś polska społeczność w Dyneburgu pielęgnuje pamięć o tamtych wydarzeniach. Co roku przy krzyżu na Słobódce składane są wieńce i znicze. „To hołd dla tych, którzy oddali życie za wolność” – podkreśla przedstawiciel ZPŁ. Łącznie w Kampanii Łatgalskiej zginęło ponad 500 polskich żołnierzy. Ich groby na ziemiach Łatgalii są świadectwem ceny, jaką zapłacono za niepodległość.
Operacja „Zima” uratowała Łotwę przed bolszewicką okupacją i wzmocniła polską pozycję w regionie. Dziś, gdy Europa znów mierzy się z wyzwaniami bezpieczeństwa, pamięć o tamtej współpracy nabiera szczególnego znaczenia.









