13 kwietnia przyszła bardzo smutna wiadomość o śmierci księdza Eduarda Woronieckiego, wieloletniego proboszcza parafii św. Ludwika w Krasławiu, który zapisał się w pamięci wiernych jako człowiek cichy, oddany i głęboko zaangażowany w swoją posługę. Jego odejście stało się bolesną stratą dla całej polskiej społeczności na Łotwie. Został pochowany 17 kwietnia na Cmentarzu Katolickim w Dyneburgu.
Ksiądz Woroniecki przez 20 lat służył wspólnocie wiernych w Krasławiu, pełniąc swoją misję z niezwykłą konsekwencją i poczuciem odpowiedzialności. Nie ograniczał się jedynie do obowiązków duszpasterskich, lecz podejmował również działania na rzecz ochrony i zachowania dziedzictwa kulturowego. Z jego inicjatywy prowadzono szeroko zakrojone prace konserwatorskie w kościele parafialnym, obejmujące między innymi cenne barokowe malowidła autorstwa Filippo Castaldi, które dzięki tym działaniom odzyskały swój dawny blask i znaczenie. Prace te realizowano przy wsparciu instytucji polskich i łotewskich, co stanowiło wyraz uznania dla jego zaangażowania oraz umiejętności budowania współpracy ponad granicami.
Kapłan troszczył się również o miejscowy cmentarz katolicki, dostrzegając w nim nie tylko miejsce spoczynku zmarłych, lecz także ważny element pamięci zbiorowej. Dbał o zachowanie polskich nagrobków, które stanowiły świadectwo obecności i historii dawnych pokoleń, a także otaczał opieką pomnik żołnierzy poległych w 1920 roku, traktując go jako symbol ofiary i wierności. W ten sposób pielęgnował pamięć historyczną regionu, nadając jej żywy i aktualny wymiar, który przemawiał do kolejnych pokoleń wiernych.
Za swoją działalność ksiądz Woroniecki otrzymał liczne wyróżnienia, będące wyrazem uznania zarówno dla jego pracy duszpasterskiej, jak i dla zaangażowania w ochronę dziedzictwa kulturowego. Uhonorowano go Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, co podkreśliło jego wkład w podtrzymywanie więzi z polskim dziedzictwem i tradycją. Otrzymał także łotewską Nagrodę Roku w Dziedzinie Dziedzictwa Kulturowego, która potwierdziła znaczenie jego działań na rzecz zachowania wspólnego dziedzictwa regionu. Wyróżnienia te stanowiły nie tylko osobisty zaszczyt, lecz także świadectwo skuteczności i trwałości podejmowanych przez niego inicjatyw.
Wierni zapamiętają go jako człowieka prawdziwie życzliwego, który potrafił uważnie słuchać i który dla każdego znajdywał czas, nawet wśród licznych obowiązków duszpasterskich. Był skromny, lecz bogaty w czyny, a jego codzienna postawa pełna prostoty budziła szacunek i zaufanie. Nie zabiegał o uznanie, gdyż wybierał cichą i wytrwałą pracę, która przynosiła trwałe owoce. Jego pogoda ducha dodawała otuchy w chwilach trudnych, a szczery uśmiech często łagodził ciężar codziennych trosk. Miał rzadki dar budowania bliskości, dzięki któremu wokół niego tworzyła się wspólnota oparta na wzajemnym szacunku i wierze. Jednocześnie pozostawał człowiekiem konsekwentnym i stanowczym, który nie rezygnował z tego, co uważał za słuszne, a swoją posługę traktował jako głębokie powołanie i zobowiązanie wobec Boga oraz ludzi. Był wierny miejscu, które mu powierzono, i ludziom, których spotykał na swojej drodze, a zarazem z wielką troską strzegł wielokulturowego dziedzictwa Inflant Polskich.
Uroczystości pogrzebowe zgromadziły licznych wiernych, przyjaciół oraz wszystkich, którym był bliski, tworząc wspólnotę zjednoczoną w modlitwie i wdzięczności. Przybyli ludzie z różnych środowisk i miejsc, często pokonując długą drogę, aby oddać mu ostatni hołd i wyrazić swoją pamięć. Wśród obecnych znalazła się także delegacja z partnerskiego samorządu Hajnówka, obecna była również delegacja Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej. Wszyscy przybyli, żeby oddać hołd kapłanowi za jego wkład w podtrzymywanie polskiego dziedzictwa kulturowego. W świątyni w Krasławiu panowała atmosfera skupienia i ciszy, która sprzyjała refleksji nad jego życiem oraz nad dobrem, jakie pozostawił po sobie. Wspomnienia powracały w prostych słowach, w spojrzeniach pełnych wzruszenia, a także w milczeniu, które mówiło więcej niż wiele zdań. Każdy niósł w sercu własne doświadczenie spotkania z nim, własną historię, która naznaczona była jego życzliwością i obecnością. Ostatnie pożegnanie miało charakter głęboko osobisty, a zarazem wspólnotowy, gdyż wszyscy czuli, że żegnają nie tylko kapłana, lecz także człowieka, który był im bliski.
Śmierć księdza Woronieckiego zamyka ważny rozdział w historii parafii, lecz jednocześnie otwiera przestrzeń pamięci, w której jego obecność pozostaje żywa i trwała. Jego dzieło nie kończy się wraz z odejściem, ponieważ trwa w odnowionym kościele, który odzyskał dawny blask dzięki jego staraniom, a także w ocalonych zabytkach, będących świadectwem troski o przeszłość. Trwa również w dbałości o pamięć i tożsamość miejsca, które współtworzył przez lata swojej posługi. Najpełniej jednak trwa w sercach ludzi, w ich modlitwie, w codziennych wyborach i w wartościach, które im przekazał poprzez własne życie. Jego obecność, choć już niewidzialna, pozostanie odczuwalna jeszcze przez długie lata, jako cichy, lecz wyraźny ślad dobra, które pozostawił.









