7 maja kilka obcych dronów wleciały na Łotwę z Rosji i rozbiły się. Jeden z dronów uderzył w skład ropy naftowej w Rezekne (pol. Rzeżyca). Przez szczęśliwy zbieg okoliczności zbiorniki były puste, dzięki czemu udało się uniknąć poważnego pożaru. Około godziny 4:00 w rejonach lucyńskim i bałwskim oraz około 4:45 w Rzeżycy i w rejonie rzeżyckim miejscowi mieszkańcy otrzymali na swoje telefony ostrzeżenie o zagrożeniu przestrzeni powietrznej, które zakończyło się około 8:20. Na miejscu pracowały policja, wojsko, straż pożarna i służby ratownicze. Strażacy po przybyciu na miejsce podjęli czynności w celu schłodzenia jednego ze zbiorników.
Wielu mieszkańców słyszało w nocy dźwięki przelatujących dronów, co bardzo ich przestraszyło. Swoimi emocjami podzielił się z nami jeden z mieszkańców Lucyna (łot. Ludza).
Przpomnijmy, że mieszkańcy wschodniej części Łotwy otrzymywali już w ostatnich miesiącach podobne ostrzeżenia, prawdopodobnie związane z dronami biorącymi udział w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, zbliżającymi się do łotewskiej przestrzeni powietrznej.
Drony, które w czwartek rano wtargnęły w przestrzeń powietrzną Łotwy, prawdopodobnie zostały wystrzelone przez Ukrainę przeciwko celom w Rosji – poinformował łotewski minister obrony Andris Spruds.
10 maja Minister obrony Łotwy Andris Spruds złożył rezygnację. Po ostatnich incydentach z dronami w łotewskiej przestrzeni powietrznej minister obrony z ramienia „Progresywnych” ogłosił w niedzielę, 10 maja, że odchodzi ze stanowiska. Jak podkreślił Spruds, o tym, czy „Progresywni” pozostaną w rządzie, zdecydują w tym tygodniu zarząd partii oraz frakcja sejmowa. „Podjąłem decyzję o odejściu ze stanowiska ministra obrony, aby uchronić łotewską armię przed wciąganiem jej w kampanię polityczną” — powiedział Spruds na zwołanej o godzinie 19:00 konferencji prasowej.
Fot.: zdjęcie ilustracyjne (pixabay.com)








